top of page
All Posts


Pełnoziarniste Gofry na zakwasie
Prosty sposób na dobry początek dnia Na wsi bardzo szybko uczymy się jednego – dobre jedzenie nie musi być skomplikowane. Często powstaje z rzeczy najprostszych i z tego, co już mamy w kuchni. Kiedy pieczemy chleb na zakwasie, zawsze zostaje jego niewielki nadmiar. I właśnie wtedy pojawiają się różne pomysły, jak go dobrze wykorzystać. Jednym z naszych ulubionych sposobów są gofry na zakwasie . Proste, sycące i pachnące zbożem. Takie, które dobrze smakują zarówno na spokojne
Iwona i Jarek
4 mar2 minut(y) czytania


Dlaczego zwykłe dni dają nam największy spokój
Małe rytuały szczęścia Czasem wydaje nam się, że szczęście powinno mieć wyraźny kształt. Powinno wydarzyć się głośno, zostać zapamiętane, sfotografowane, zapisane grubą kreską w kalendarzu. Czekamy na nie w wielkich decyzjach, w przełomowych chwilach, w zmianach, które odwracają bieg życia. A ono najczęściej przychodzi cicho. Siada obok. Nie domaga się uwagi. Jest w tym, co powtarzalne i zwykłe. Kilka dni temu nasza króliczyca Elżbieta urodziła osiem małych króliczków. Bez za
Iwona i Jarek
26 lut2 minut(y) czytania


Wiejska spiżarnia. Zapasy na trudne czasy.
Kiedy przeprowadziliśmy się na wieś, bardzo szybko zrozumieliśmy, że życie tutaj wymaga innego myślenia o codzienności. Nie tylko o pracy w ogrodzie czy przy zwierzętach, ale o podstawach – o wodzie, cieple, jedzeniu. O tym, co będzie, jeśli przez kilka dni nie będzie prądu. A na wsi to nie jest abstrakcja. Zdarza się, że linie pod ciężarem śniegu albo silnym wiatrem milkną na dłużej niż byśmy chcięli.. Nie chcieliśmy żyć w lęku. Chcieliśmy żyć odpowiedzialnie. Spiżarnia była
Iwona i Jarek
23 lut2 minut(y) czytania


Chleb z naszego pieca na zakwasie
Są rzeczy, do których wraca się nie z mody, ale z potrzeby serca. Dla nas takim powrotem stał się chleb. Nie zaczęło się od przepisu. Zaczęło się od tęsknoty za prostym jedzeniem, które ma krótki skład i długą historię. Za smakiem, który nie jest poprawiany, tylko cierpliwie wypracowany. Za mąką, która pachnie ziarnem, a nie magazynem. Od kiedy mieszkamy na wsi, coraz bardziej świadomie wybieramy to, co trafia na nasz stół. Mąkę kupujemy w lokalnym młynie. To ziarno z poblisk
Iwona i Jarek
23 lut3 minut(y) czytania


Z miasta na wieś. Czy warto?
Nie pamiętam jednego momentu, w którym powiedzieliśmy: „to już”. To nie była decyzja podjęta przy stole z mapą w ręku. Raczej coś, co dojrzewało powoli. Jak ziarno, które długo leży w ziemi, zanim przebije się na powierzchnię. W mieście wszystko działało. Mieliśmy pracę, rytm dnia, obowiązki poukładane jak kartki w kalendarzu. Niczego nam nie brakowało, a jednak coraz częściej czuliśmy, że gdzieś po drodze zgubiliśmy ciszę. Taką prawdziwą, w której słychać własne myśli. Nie
Iwona i Jarek
22 lut2 minut(y) czytania


Kupiliśmy stare siedlisko
Przez wiele lat nasze życie toczyło się w mieście. Dni były uporządkowane, wypełnione obowiązkami, spotkaniami, planami na kolejne tygodnie. Wszystko miało swoje miejsce w kalendarzu. I wszystko było „jak trzeba”. A jednak coraz częściej mieliśmy poczucie, że coś nam umyka. Że czas płynie szybko, ale nie zostawia po sobie śladu. Że żyjemy poprawnie, ale nie do końca u siebie. Myśl o przeprowadzce na wieś nie była nagłym zrywem. Nie była buntem ani ucieczką. To było raczej pow
Iwona i Jarek
22 lut2 minut(y) czytania
bottom of page